Martin Schulz został wybrany nowym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, zastąpił on na tym stanowisku Pana Jerzego Buzka. Jego kadencja będzie trwała dwa i pół roku. Pan Schulz znany ze swych ultra socjalistycznych poglądów zapowiedział, że "nie będzie wygodnym przewodniczącym". Przyznał również że zmniejszy się koncyliarny charakter tego stanowiska. Cóż może oznaczać ta lakoniczna wypowiedź? Zapewne twardszą linie wobec ugrupowań niechętnych dalszemu pogłębianiu integracji europejskiej. Bo niezadowolonych z tego kierunku jest coraz więcej. Również wśród ludności poszczególnych państw członkowskich. Grecja, Rumunia, Wielka Brytania i oczywiście Węgry, w których coraz więcej mówi się o wystąpieniu z Unii Europejskiej.
Odpowiedzią na to drugiej strony jest kadencja Pana Schulz'a i jego plany dalszego "pogłebiania integracji" wraz z przywróceniem "wiary" w projekt europejski. Ostre wymiany zdań w PE będą nieuniknione. Dla polskiej gospodarki pogłebianie i tak już bardzo głębokiej integracji nie wróży nic dobrego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz